W internecie łatwo znaleźć dyskusje dotyczące wymagań stawianym dziś rodzicom chrzestnym. Potencjalni chrzestni nie zawsze traktują propozycję “trzymania do chrztu” jako wyróżnienie i zaszczyt. Zdarza się, że obawiają się, iż nowa funkcja będzie stanowczo zbyt kosztowna na ich możliwości. Czy rodzice mają prawo oczekiwać, że chrzestni “pokażą gest”?

Wiecie zapewne, że nie przepadam za narzekaniem na obecne czasy, bo nie zawsze “kiedyś było lepiej”. Akurat w kwestii chrzestnych to nie jest tak, że teraz nagle rodzice mają wymagania z kosmosu a kiedyś liczyły się tylko sprawy duchowe. Dawniej bowiem wybór rodziców chrzestnych miał często za zadanie podnieść nieco status społeczny rodziny. W znakomitej powieści Poli Gojawiczyńskiej “Rajska jabłoń” jest taki charakterystyczny opis. Jedna z bohaterek znanych z poprzedniej części (“Dziewczęta z Nowolipek”), Cechna, wciąż pamięta trudny moment w swoim młodzieńczym życiu, kiedy usunęła “nieślubną” ciążę w obawie przed ostracyzmem społecznym i odrzuceniem. W “Rajskiej jabłoni” Cechna jest już zamożną żoną szanowanego starosty. Ma zwyczaj trzymać do chrztu wszystkie niechciane dzieci całego powiatu. Czy to dzieci prawosławne, czy katolickie, Cechna nie odmawia nikomu. Mało tego, dobiera ojca chrzestnego tak, by było to z korzyścią dla dziecka. W ten sposób chrzestnymi rodzicami pogardzanych bękartów zostaje starościna i najbardziej szanowani oraz najzamożniejsi mężczyźni w całej okolicy. Przypomnę, że akcja toczy się w okresie dwudziestolecia międzywojennego.

Mimo wszystko jednak dawniej funkcja chrzestnego była traktowana chyba trochę poważniej niż dziś. To chrzestni mieli obowiązek (oczywiście nieformalny) zaopiekować się dzieckiem w razie śmierci rodziców. Dlatego też znalezienie dobrze sytuowanych rodziców chrzestnych miało pewne uzasadnienie praktyczne.

Dziś przed chrztem dziecka mało kto myśli o takich trudnych kwestiach jak to, kto się zaopiekuje maluchem po śmierci rodziców. Stanowczo jednak stawianie materialnych wymagań chrzestnym nie jest zgodne z savoir-vivre. Chrzestny nie jest bankomatem i maszyną do spełniania zachcianek.

Zgodnie z savoir-vivre nie jest nietaktem odmowa kupna konkretnego prezentu. Nie musimy nawet jako chrzestni mieć takie możliwości finansowe. Natomiast potężną wpadką jest wywieranie presji jaki prezent chrzestny powinien kupić.

Jeśli więc jesteś chrzestnym/chrzestną a Twoje “dziecko” idzie na przykład do Pierwszej Komunii, nie musisz słuchać delikatnych lub mniej delikatnych sugestii rodziców co do prezentu. Zdarzają się rodzice, którzy wprost żądają nie tylko drogich prezentów dla potomka, ale również chcą, by chrzestni ponosili koszty organizacji przyjęcia! Odmawiając ryzykujesz ochłodzenie relacji, ale czy na pewno będzie to takie złe? Dobrze wychowany, taktowny i empatyczny człowiek nigdy nie będzie dla siebie i swoich dzieci żądał kosztownych podarków. Jeśli rodzice dziecka tego nie rozumieją, to być może rozluźnienie kontaktów wyjdzie nawet na dobre.

Zatem jeżeli masz poważne obawy, że Twoja rola chrzestnego będzie miała właśnie charakter materialny – grzecznie odmów bycia rodzicem chrzestnym. Jest co prawda przesąd, że odmawiać nie należy, ale ja sądzę, że lepiej grzecznie odmówić niż potem się męczyć.

A sposoby na to, jak odmówić znajdziecie tu: Czy wypada odmówić bycia chrzestnym?