Rzadko piszę o związkach, ale pomyślałam sobie, że ten temat jest trochę związkowy, a trochę związany z dobrymi manierami (które obowiązują przecież także w domu). Krytyka jest bardzo negatywnie nacechowanym pojęciem i rzeczywiście potrafi wiele zepsuć w związku. Ale nie musi tak być.

Kilka dni temu trafiłam na wpis dziewczyny, której po kilku latach małżeństwa przybyło trochę kilogramów. Mąż nie za bardzo akceptował ten stan rzeczy i nie omieszkał jej tego mówić, niby żartem, ale kąśliwie. Dziewczyna czuła się niedowartościowana, kompleksy się powiększały, ogólnie robiło się między nimi kiepsko. Reakcja „publiczności” była dość jednoznaczna: wszyscy w większości skoncentrowali się na tym, że jej partner nie powinien mówić jej takich rzeczy i powinien ją akceptować w każdym wydaniu. Czy rzeczywiście krytyka wyglądu lub zachowania partnera zawsze jest zła i czy faktycznie związek oznacza bezwarunkową akceptację wszystkiego u bliskiej osoby? Nie do końca się zgadzam z takim postawieniem sprawy.

Kiedyś już pisałam, że jestem w bardzo długim, bo niemal osiemnastoletnim związku. Mam więc niezły staż i to właśnie przez okres życia,w  którym zmienia się i ciało i osobowość. Poznaliśmy się w liceum, kiedy byłam młodziutka, zgrabna, szczupła i bez większych problemów. Po 18 latach zmieniło się wiele – po pierwsze ukształtowała się osobowość. Pewne cechy charakteru zmieniły się, niektóre nasiliły. Zmienił się wygląd, bo choć wyglądam wciąż młodo, to na pewno nie na 18 lat (niestety). To są kwestie zupełnie normalne, więc jeśli partner oczekuje od kobiety po 30, że będzie wyglądać i czuć się jak nastolatka, to delikatnie mówiąc jest oderwany od rzeczywistości. W międzyczasie zdarzają się choroby, rodzą się dzieci i następuje mnóstwo zjawisk, które wpływają na zmiany w wyglądzie i charakterze. Nie ma sensu się nad tym rozpisywać, uznaję, że zdajecie sobie z tego doskonale sprawę.

Ale…

To nie oznacza, że wiążąc się z kimś musimy godzić się na absolutnie wszystko. Że nie możemy zwrócić partnerowi uwagi. Konstruktywnie i motywująco skrytykować pewnych zachowań. Związek jest pracą nie tylko nad relacjami  ale i nad sobą samym. Nad własnym egoizmem chociażby.

 

Oto najważniejsze zasady, dzięki którym krytyka będzie miała konstruktywny charakter. 

  1. Wyraźnie określ cel (w głowie oczywiście). Zastanów się, czy krytyka faktycznie ma służyć wyeliminowaniu jakiegoś problemu, czy nie jest upustem Twojej frustracji.
  2. Odnoś się do konkretnych sytuacji, unikaj generalizowania. Nie mów „ty zawsze”, „ty nigdy” – to są zabójcy konstruktywnych rozmów.
  3. Nie krytykuj osoby, a sytuacje i pewne zachowania. Przecież to jest ktoś, kogo kochasz, nawet jeśli Cię niemożliwie denerwuje.
  4. Nastaw się na mówienie o swoich odczuciach. Komunikat o tym, że jest Ci przykro w związku z określonym zachowaniem partnera jest lepszy niż pretensje.
  5. Doceń, chwal, motywuj! To bardzo ważne. Zanim skrytykujesz – pochwal coś, co jest dobre. Możesz zastosować metodę sandwicha: pozytywna informacja – krytyka – pozytywna informacja.
  6. Zaproponuj rozwiązanie, np. „może zaczniemy razem biegać?”, „może ustalimy grafik sprzątania?”
  7. Słuchaj partnera. Może żona zajada problemy, a nie jest leniwa? Może mąż nie zdawał sobie sprawy, że jego wybuchowe zachowania ranią? Audiatur et altera pars – należy wysłuchać i drugiej strony.