Większość z nas została wychowana w przekonaniu, że nie wypada się chwalić swoimi dokonaniami. Że dziecko „grzeczne” nigdy się nie chwali, jest zawsze skromne i nie opowiada o swoich sukcesach. Co na „chwalenie się” mówi savoir-vivre? Kiedy skromność jest zaletą, a kiedy wręcz przeciwnie?

Zastanówcie się: kiedy ostatnio opowiedzieliście innym o swoim sukcesie? I drugie pytanie: jak reagujecie, kiedy inni tego sukcesu Wam gratulują?

Jestem pewna, że część spośród Was w ogóle nie podejmuje tematu własnych sukcesów bojąc się, że zostaniecie uznani za zarozumiałych. Jestem również pewna, że część z Was deprecjonuje i umniejsza swoje dokonania uznając to za uprzejme.

Ja również długie lata miałam ogromny problem z tym, żeby się czymś pochwalić. Jakiś wewnętrzny głos mówił mi, że nie wypada mi tego robić. Oduczyłam się tego wchodząc na rynek pracy, gdzie okazało się, że jeśli nie opowiem, co ciekawego, dobrego zrobiłam to nie dostanę pracy.

Jak więc opowiadać o sukcesie?

  • Nie umniejszaj swojego udziału, nie mów, że to zdarzyło się przypadkowo.
  • Nie wywyższaj się opowiadając o swoim sukcesie – raczej wyraź radość, że się udało. Porównaj te dwa zdania:

Nikt w zespole nie dałby rady tego zrobić, jestem najbardziej kompetentny z nich wszystkich.

Cieszę się, że potrafiłem rozwiązać ten problem i wykonać to zadanie.  Nie było to łatwe, więc tym bardziej się cieszę.

W drugim komunikacie jest radość z wykonanego zadania, podkreślenie własnej zasługi, ale nie brzmi to przemądrzale. Pierwszy komunikat to sygnał „PATRZCIE NA MNIE, ONI WSZYSCY SĄ GŁUPI A JA NAJLEPSZY”.

  • Przyjmując gratulacje nie mów, że to nic takiego, jeśli sukces jest dla Ciebie znaczący. Osoba, która Ci gratuluje, może uznać, że kierujesz się fałszywą skromnością.
  • Pamiętaj, że dobrze wychowany człowiek to nie osoba, która przeprasza, że żyje ;) Jeśli uda Ci się czegoś dokonać, dziel się dobrymi wieściami z innymi ludźmi. Wpłynie to także korzystnie na Twoją samoocenę.

Ostatnio sama przeżywam mocno ten temat przez wygrany program. W pierwszej chwili też miałam ochotę machnąć ręką i mówić, że to nic takiego. Potem jednak pomyślałam, że właśnie jeśli będę tak reagować, to ludzie ocenią mnie źle. Na podobnej zasadzie jak ucznia, który niby się nigdy nie uczy na sprawdzian, a jakoś zawsze dostaje piątkę. 

Mam też prośbę – jeśli macie dzieci, nie uczcie ich, że mówienie o sukcesach jest złe. Niech od małego doceniają same siebie, bo to zaprocentuje w przyszłości. Chwalenie się sukcesem nie jest pustą przechwałką. Jest dzieleniem się czymś dobrym. I zadanie na dziś: opowiedzcie o swoim ostatnim sukcesie komuś bliskiemu, w ramach treningu. Dajcie znać, jak poszło :)