Wydawałoby się, że temat wręcz obrazoburczy. Ludzie umierają, gospodarka w ruinie, a ja o dobrych manierach. Jednak uważam, że wbrew wszystkiemu warto zachować klasę, przyzwoitość, uprzejmość. Zawsze i wszędzie. Tymczasem w związku z ograniczeniami mamy sporo dylematów, jak się zachować. Poniżej kilka z nich.

Zwracanie innym uwagi – jestem na TAK

Normalnie nie zwracamy uwagi obcym osobom dorosłym, jeśli nie niszczą mienia czy nie zakłócają spokoju (pisałam o tym tutaj. Teraz jednak mamy do czynienia z zupełnie innymi realiami. Osoby, które nie stosują zasad bezpieczeństwa, mogą być zagrożeniem dla nas i innych ludzi. Dlatego zasadne jest zwrócenie takiej osobie uwagi, gdy np. w sklepie nie zachowuje odstępu, nie zasłania się ręką w zgięciu łokcia w trakcie kaszlu czy kichania. Ważne jednak, żeby uwagę zwracać uprzejmym tonem, nie wchodząc w zbędną polemikę.

Uprzejmi dla bliskich – bardziej niż zwykle

Zawsze podkreślałam, że dobre maniery dobrze jest wynieść z domu. Teraz, kiedy jesteśmy ze sobą przez całą dobę, łatwiej o spory, nieprzyjemne słowa i ciężką atmosferę. Starajmy się jednak być dla siebie nawzajem tak po ludzku mili. Co można zrobić? Powiedzieć miłe słowo. Przygotować kąpiel żonie. Zrobić pyszną kawę mężowi. Wyrazić uznanie dla kreatywności dziecka. Pamiętać o “dziękuję”, “proszę” i “przepraszam”.

Dobroczynność – tak, ale…

Epidemia wyzwoliła ogromne pokłady dobra. Mnóstwo osób angażuje się w pomoc sąsiadom, seniorom z okolicy, wspiera stojące na skraju upadku lokalne firmy. Pamiętajmy jednak, żeby naszą pomoc oferować taktownie. Osoba, która po utracie pracy nie ma żywności, rodzice, których dzieci nie mają komputera żeby się na nim uczyć to są ludzie dotknięci prawdziwą tragedią. Dlatego nie okazujmy im NIGDY wyższości, nie bawmy się w “dobrą panią”, która z łaski pomaga. Wbrew pozorom takie zachowanie często nie jest intencjonalne. Osoba pomagająca i zachowująca się w taki sposób sama od siebie odgania w ten sposób obawę, że i ją mógłby spotkać podobny los. Jest to jednak zachowanie niedopuszczalne. Pomagajmy traktując drugą osobę po partnersku. Wyciągamy do niej pomocną dłoń przecież nie po to, by nas wychwalano pod niebiosa.

Nie wartościujmy problemów

“Inni mają gorzej”, “Taki problem to nie problem”, “Chyba nie widziałaś prawdziwej tragedii”. Każdy z nas to słyszał, a może i powiedział? To bardzo przykre zachowanie. W wyniku epidemii każdy z nas utracił swoje dotychczasowe życie, swoją codzienność i normalność. Jasne, że nie wypada w obecności osób będących bez pracy i dochodów narzekać, że najbardziej na świecie to brakuje nam pani od paznokci. Ale to nie znaczy, że mamy prawo oceniać, kto ma prawo narzekać, a kto nie. Za komunikatem “mam koszmarne paznokcie, niech te salony już zaczną działać” stoi zwyczajny żal, że życie wygląda kompletnie nienormalnie, że tęsknimy za zwyczajnością. Zawsze będzie tak, że ktoś ma od nas gorzej. Na przykład afrykańskie dzieci cierpiące głód zdecydowanie mają gorzej. Jednak czy ta świadomość ma nam w czymś pomagać? Nie wydaje mi się. Wcale nie cieszy mnie, że ktoś cierpi bardziej ode mnie. Punkt widzenia zależy od własnej sytuacji i to jest zupełnie normalne. Nie wzbudzajmy więc wyrzutów sumienia u innych, bo mieli czelność ponarzekać. Takie narzekanie jest też trochę terapią. Może więc lepiej wysłuchajmy drugiej osoby, zamiast osądzać.

To chyba… tyle. Trzymajcie się zdrowo, stosujcie zasady dystansu fizycznego (nie mentalnego!). Bardzo mi brakuje ludzi na żywo. Pani fryzjerki i kosmetyczki też. Pamiętajcie o tych paniach jak wszystko wróci do normy i zapiszcie się na wizytę. Niech szybko zaczną zarabiać, a my wypiękniejemy :)