Za nami Sylwester, a przed nami karnawał. Wraz z nim – domówki, czyli imprezy od lat najbardziej lubiane przez Polaków. Choć to przyjęcia nieformalne, to jednak pewne zasady na nich obowiązują. Oto mały imprezowy poradnik :)

Ubiór

Na domówkę ubieramy się raczej niezobowiązująco. Mogą to być nawet rzeczy, w których chodzimy na co dzień, ale zachęcam, by jednak dodać jakiś bardziej uroczysty akcent – biżuteria czy w przypadku mężczyzn marynarka do dżinsów. Jeśli jednak domówka jest tematyczna – przebierana, to dostosowujemy się do wymagań i przebieramy, a jeśli nie odpowiada nam taki rodzaj ekspresji – odmawiamy odpowiednio wcześniej przyjścia. Jeśli jest zima, zabieramy buty na zmianę, by nie zabłocić podłóg (paniom polecam baleriny lub czółenka na obcasie, który nie rysuje powierzchni). Butów nie ściągamy (przeczytacie o tym tu).

Jedzenie

Zwykle domówki to imprezy składkowe – każdy przynosi coś do jedzenia i alkohol. Jeśli chodzi o jedzenie, warto skonsultować sprawę z gospodarzami – tu polecam listę w Google Docs, gdzie uczestnicy deklarują, co przyniosą. Pozwoli to uniknąć sytuacji, kiedy na stole będziemy mieć sześć podobnych sałatek a ani jednego ciasta. Jeśli nie przepadamy za gotowaniem lub nie mamy możliwości, przynieśmy gotowe przekąski (chipsy, krakersy czy ciastka).

Alkohol

Bierzemy alkohol taki, jaki lubimy pić. Zwykle alkohol idzie do wspólnej „puli”, dlatego nietaktowne będzie, jeśli weźmiemy dla siebie dwa piwa, a na imprezie „przykleimy się” do whisky czy innego drogiego trunku. Co z alkoholem, który pozostał po imprezie nie otwarty? Miło, jeśli gospodarz napomknie o tym, że trunki pozostały i można je zabrać, ale… taktownie postąpimy, jeśli ich nie zabierzemy. Wychodząc na domówkę alkohol przynosimy wliczając go niejako w koszty wyjścia. Niech więc nawet zostanie dla gospodarzy – ugościli nas i było nam miło, więc nie dopominajmy się o zwrot.

Sąsiedzi

Nie jestem zwolenniczką urządzania domówek w blokach mieszkalnych (poza Sylwestrem). Głośna muzyka (szczególnie basy) mogą wyprowadzić z równowagi nawet najspokojniejszych. A przecież w bloku mieszkają ludzie starsi, dzieci oraz ci, którzy następnego dnia wstają do pracy (także w weekendy). Kartka uprzedzająca sąsiadów o imprezie tylko połowicznie rozwiązuje sprawę, bo przecież nie każdy chce i może się wynieść na noc, by się wyspać. Jeśli jednak koniecznie musimy imprezować w bloku, po 22 ściszmy muzykę i zadbajmy o cichsze rozrywki (idealnie sprawdzą się planszówki).

Co jeśli przesadzimy z alkoholem?

Każdemu może zdarzyć się błąd, więc nie zamierzam grzmieć oburzeniem. Jeśli zdarzyło się, że przesadziliśmy z piciem, wskutek czego nasze zachowanie było delikatnie mówiąc niezbyt kulturalne, jeśli coś zniszczyliśmy lub w jakikolwiek inny sposób narobiliśmy sobie wstydu – należy bezwzględnie przeprosić gospodarzy i zaoferować pokrycie kosztów zniszczeń. Gospodarze zapewne przeprosiny przyjmą, lecz możliwe, że nie zostaniemy już ponownie zaproszeni. Trudno się dziwić, więc potraktować to trzeba jak nauczkę na przyszłość.

Dajcie znać, jak najbardziej lubicie imprezować w karnawale :)