Jako że wielki dzień już niebawem, postanowiłam zająć się tematem sukien ślubnych ale od nieco innej strony. To nie jest wpis dla maksymalistek, więc jeśli chcesz mieć suknię jak księżniczka za duuuże pieniądze – nie czytaj ;) Oczywiście w pełni taką potrzebę rozumiem, ale ja mam inaczej więc dziś o sukniach ślubnych dla praktycznych panien młodych.

Podobno na ślubie nie warto oszczędzać. Do mnie to nie przemawia – to jest oczywiście ważny i wyjątkowy dzień, ale dla mnie nie na tyle, żeby wydawać fortunę na suknię, którą założę raz. Przecież taka suknia często kosztuje tyle co fajna wycieczka w ciepłe miejsce w szczycie sezonu! Potem widuję w serwisach ogłoszeniowych mnóstwo sukien z kilkakrotnie już obniżaną ceną, których nikt nie kupuje. Bo po pierwsze: chcemy mieć nową, a po drugie – używane suknie są często przerabiane pod konkretną sylwetkę. Zdjęcia są często zniechęcające – nawet najpiękniejsza suknia powieszona byle jak na klamce nie robi wrażenia.

Biznes ślubny bazuje na emocjach. Chcemy być wyjątkowe więc dajemy sobie wcisnąć mnóstwo zbędnych rzeczy i wydajemy więcej niż miałyśmy w planie. A gdyby tak spróbować inaczej?

Kilka rad dla oszczędnych pań:

  1. Jeśli wybierasz suknię w salonie mody ślubnej, rozważ kupno modelu z poprzedniego sezonu. Ślubne trendy zmieniają się bardzo wolno. To, co było modne w zeszłym roku, jest i dziś piękne, a suknia może być sporo tańsza.
  2. Uciekaj ze sklepu, w których sprzedawcy zachwycają się każdym modelem jaki przymierzasz. Możesz się nieźle naciąć.
  3. Zadbaj o to, żeby nie doradzało Ci zbyt wiele osób. Niech to będą osoby, które są wobec Ciebie szczere.
  4. Jeśli nie zależy Ci na białej sukni, udaj się do sklepu z kreacjami balowymi, wieczorowymi. Wszystko ze słowem „ślubny” jest sporo droższe, więc taka suknia w salonie mody ślubnej będzie kosztować drożej niż w innym sklepie. W sklepie z balowymi sukniami znajdziesz kreacje w różnych kolorach – większy wybór barw to zaleta dla tych pań, które znudzone są bielą i ecru.
  5. Dobra krawcowa to skarb. Suknia szyta na miarę, o ile nie będzie to kreacja na miarę programu „Moje wielkie cygańskie wesele” może okazać się tańsza i na pewno będzie idealnie leżała.
  6. Oszczędź sobie szukania sukni w serwisach typu Aliexpsress, chyba że od zaufanego sprzedawcy. Suknie z azjatyckich serwisów nader często różnią się od tego, co pokazane jest na zdjęciu jako wzór. A zwracanie sukni i szukanie kolejnej to bezsensowny stres.

Lub może…. kupić „normalną” sukienkę?

W powieści (i w filmie) „Wiek niewinności” jest taka scena, w której May pojawia się w operze rok po ślubie właśnie w swojej sukni ślubnej. Taki był zwyczaj, zresztą bardzo piękny według mnie. I to mnie właśnie zainspirowało do zadania sobie pytania: dlaczego właściwie nie mogę nosić sukni ślubnej po ślubie?  :) Przecież mogę kupić sobie piękną circle dress, wyglądać retro tak jak lubię, a potem mogę w niej chodzić! I to było bingo. Tym sposobem suknia ślubna może Cię kosztować 200-300 zł i jeszcze będziesz mogła się nią później cieszyć. Spójrzcie na to, co znalazłam w sklepie Britstyle.pl – dziewczyny lubiące modę retro koniecznie muszą tam zajrzeć! Mojej jeszcze nie pokażę!

 

 

A jak u Was? Suknia w wersji max czy raczej praktycznie? Piszcie!