W moich wpisach staram się nie przyłączać do modnego w niektórych kręgach hejtu na matki i dzieci. Przeciwnie, do małych ludzi i ich rodziców podchodzę raczej empatycznie i wyrozumiale. Wiem, że dzisiejszy wpis może się nie spodobać, ale… Trudno. Warto i tak go poruszyć.

Latem na plaży jestem dość regularnie z racji zamieszkiwania w Trójmieście. Nieodmiennie co roku widać mnóstwo nagich dzieciaków w różnym wieku. Ktoś może powiedzieć: w czym problem? Przecież dziecko to niewinna istota a ja tu mam jakieś dziwne skojarzenia. Sęk w tym, że nie mam „takich” skojarzeń. Natomiast mam poczucie, że dzieci nago w przestrzeni publicznej, biegające po plaży czy bawiące się w fontannach to nie jest coś właściwego.

Oczywiście nie chodzi o to, by nagość traktować wrogo. Jestem zwolenniczką naturalnego podejścia do tejże. W domu. Nie chodzi o to, żeby dziecko ubierać od stóp do głów albo żeby pięciolatce wkładać bikini z pushupem (są takie…). Chodzi mi o to, że nauka dobrych manier polega także na tym, że uczymy dziecko pewnych zasad obowiązujących w społeczeństwie, w tym dopasowania ubioru do okoliczności. Na zakończenie roku w przedszkolu – na galowo. Do cioci na imieniny – odświętnie. Na plażę – kąpielówki. Bo na dobrą sprawę gdzie przebiega granica? Pięciolatek nago jest ok, to czemu nie jedenastolatek? W końcu nadal dziecko, prawda?

Osobną sprawą jest kwestia pedofilów, ale dobrze zdaję sobie sprawę, że tym nie trzeba wcale nagości u dziecka, żeby mieli seksualne skojarzenia i nie zamierzam nakręcać tu paranoi, że za każdym parawanem w Sopocie czai się zboczeniec.

Natomiast muszę przyznać że ja odczuwam dyskomfort widząc, że nade mną na plaży przystanął w biegu kilkulatek całkowicie nagi. Gdybym chciała pobyć w towarzystwie ludzi nagich, wybrałabym specjalną plażę. Rozumiem zwolenników naturyzmu i nie odmawiam im prawa do nagości, ale właśnie dla nich są odpowiednie miejsca.

Chciałabym przy okazji przypomnieć plażującym rodzicom kilka zasad, które obowiązują wszystkich, a o których wielu zapomina:

  • Jeśli nie zdążycie z dzieckiem do toalety i musiało załatwić większą potrzebę w krzaczkach – posprzątajcie po nim. Więcej na wydmach znajduje się odchodów ludzkich niż psich – opiekunowie psów już nauczyli się sprzątać.
  • Sikanie na plaży pośród innych plażowiczów może i dla Was jest urocze, ale dla innych obrzydliwe.
  • Picie zimnego piwka i ignorowanie własnych dzieci nad wodą to skrajna nieodpowiedzialność i przysięgam, że mam ochotę wzywać policję jak to widzę. Jedna osoba dorosła musi być absolutnie trzeźwa by opiekować się dziećmi.

Wiem, że nago biegające dzieci mogą być uważane za urocze i niewątpliwie dla swoich rodziców takie właśnie są. Ale założenie majteczek na plaży to nie jest ograniczenie wolności. Uczmy dzieci ubioru stosownego do okoliczności :)

Polecam przy okazji inny letni wpis – Wakacje z klasą.