Stare polskie przysłowie mówi, że „Gość w dom – Bóg w dom”. Niekiedy jednak wizyta znajomych może okazać się delikatnie mówiąc mało komfortowa dla gospodarzy. Zatem – kilka ważnych zasad dotyczących nocowania u znajomych lub rodziny.

Zasada nr 1 – jak najkrócej

Nie ukrywajmy – pobyt gości zawsze wiąże się z jakimiś niedogodnościami i naruszaniem codziennego życia gospodarzy. Nie należy więc wykorzystywać ich gościnności i nie tkwić na kanapie w salonie przez 2 tygodnie, bo „przecież długo się znamy”. Nawet najbardziej cierpliwy i wyrozumiały gospodarz w końcu nie wytrzyma, a nie ma sensu popadać w konflikty tylko dlatego, że nam u kogoś wygodnie i zrobiliśmy sobie z jego domu hotel.

Zasada nr 2 – nie absorbujmy sobą

Mam tu na myśli sytuacje, kiedy nie przyjeżdżamy w odwiedziny, a zatrzymujemy się u kogoś, bo mamy coś do załatwienia, przyjechaliśmy na koncert czy szkolenie. Wówczas staramy się zredukować do minimum wszelkie niedogodności wynikające z naszego pobytu. Warto od razu spytać, o której zwykle gospodarze wstają – dostosowujemy się wtedy do nich i nie włączamy radia z samego rana jeśli jeszcze śpią. Jeśli gość wstaje wcześniej, może oczywiście zrobić sobie kawę lub herbatę (nie będzie przecież budzić z tego powodu gospodarzy), lecz z obfitym śniadaniem warto poczekać, aż wszyscy wstaną. Jeśli musimy wyjść wcześnie rano, uprzedźmy gospodarzy. Tak samo z późnymi powrotami.

Zasada nr 3 – nie panoszymy się po domu

Nawet jeśli jesteśmy w domu naszych bliskich znajomych, nie czujmy się nadmiernie swobodnie, nie zaglądajmy w zakamarki i do pomieszczeń, do których gospodarz nas nie wprowadził. Nie musi pokazywać nam wszystkich pokoi. Znam przypadek, kiedy goście pod nieobecność gospodarzy ulokowali się w ich sypialni i beztrosko oglądali telewizję, choć mieli przeznaczony dla siebie komfortowy pokój gościnny. Takie rzeczy są dowodem braku ogłady. Sypialnia jest szczególnie intymnym pomieszczeniem i jeśli jest zamknięta to znaczy, że tam po prostu nie wchodzimy.

Oczywiście obowiązki mają nie tylko goście, ale i gospodarze. 

Jeśli gościsz u siebie znajomych, zadbaj o to, by nocowali w warunkach na tyle komfortowych, na ile pozwala sytuacja. Jeśli nie masz specjalnego pokoju dla gości, ulokuj ich w salonie, lecz wcześniej uprzedź o tym, jeśli pomieszczenie jest „wspólne”, tym bardziej jeśli ma aneks kuchenny. W szafie wygospodaruj trochę miejsca, przede wszystkim wolne wieszaki, żeby gość mógł powiesić ubrania bez obawy o to, że w walizce będą zgniecione. Od razu poinformuj, gdzie jest żelazko, deska do prasowana i tym podobne rzeczy, aby gość np. rano przed wyjściem nie stresował się.

Nawet jeśli każdy Twój wieczór to maraton paradokumentów na Polsacie 2, to jeśli goście nie podzielają Twoich upodobań, nie siedź im „na głowie” do północy.

Przede wszystkim jeśli nie masz ochoty lub warunków do nocowania – nie wahaj się grzecznie odmówić. W zamian zaproponuj wyszukanie noclegu. Odmowa nie jest nietaktem, nie licząc oczywiście sytuacji losowych, bo wiadomo, że jeśli Twojemu znajomemu spali się dom, to warunki jakie masz do nocowania, będą najmniej ważne.

Jak jest u Was? Chętnie przyjmujecie znajomych czy raczej jesteście zwolennikami powiedzenia „mój dom – moja twierdza”?