Nierzadkim widokiem w komunikacji miejskiej, a nawet w lokalach gastronomicznych są panie, które w obecności innych osób poprawiają czy wręcz wykonują makijaż, czeszą włosy i dokonują różnych czynności pielęgnacyjnych. Co na ten temat mówi s-v i czy są wyjątki?

Wykonywanie makijażu jest czynnością dość intymną, prywatną. Dlatego też nietaktem jest wykonywanie go w pojazdach komunikacji miejskiej. Ponadto jest to w takich warunkach niebezpieczne – pojazd zahamuje gwałtownie i w naszym oku może utkwić pędzelek z tuszem. Brrr… Dodatkowo, malowanie paznokci może być bardzo niekomfortowe dla innych z uwagi na intensywny zapach lakieru. Niektóre panie nie tylko pozwalają sobie na to, ale i czeszą włosy (rozsypując je naokoło) i… piłując paznokcie, co jest w ogóle niedopuszczalne publicznie bez wyjątków. Nie znajduję wytłumaczenia dla takich zachowań – lepiej już wyjść bez makijażu (wykonać go w łazience w pracy/na uczelni) niż robić to na siedzeniu w tramwaju.

Równie dużą gafą jest malowanie się przy stole w restauracji. Zwłaszcza że w każdej z nich jest przecież łazienka, gdzie można spokojnie “przypudrować nosek” i tam właśnie możemy robić to przy innych paniach. Można tam również zająć się fryzurą, bacząc jednak na to, by włosy nie znalazły się na damie przy sąsiednim lustrze.

Są jednak wyjątki, aczkolwiek niewielkie. Jest to np. kwestia pomadki ochronnej. Nie widzę nic złego, by “przejechać” nią po wargach w pociągu czy tramwaju, zwłaszcza gdy na dworze mróz. Podobnie jak związanie włosów w pojazdach komunikacji miejskiej nie jest niczym zdrożnym (czesanie ich szczotką już jest z uwagi na wypadające włosy). Jeśli zaś chodzi o związywanie włosów w restauracji, to nie robimy tego przy stole.

Co z perfumami?

Nawet najpiękniejsze, najdroższe perfumy są koszmarem, jeśli ktoś używa ich w nadmiarze. Perfum trzeba umieć używać. Nie trzeba się nimi oblewać, mają otaczać nas dyskretną nutą, a nie spowijać obłokiem zapachu. Pamiętajmy, że po chwili nie czujemy własnych perfum, lecz nie oznacza to, że wywietrzały (jeśli są dobrej jakości). Nie musimy więc używać ich co chwilę. Bardzo nieładnym zwyczajem jest psikanie się perfumami w windzie. Delikwentka wysiada, a w windzie zostaje duszący zapach.


Podsumowując dodam, że zdaję sobie sprawę z tego, że w niektórych krajach, takich jak Wielka Brytania, malowanie się publicznie nie dziwi nikogo i jest akceptowalne społecznie. Ja jednak sądzę, że pewne czynności powinny być wykonywane prywatnie. A Wy jakie macie zdanie na ten temat?