Dziś wpis, który w ogóle pewnie by nie powstał, gdyby nie pogląd jednego z szanowanych w naszym kraju ekspertów w dziedzinie etykiety. Odniosę się do jego poglądów na ten temat, bo kwestia jest, jak sądzę, warta rozważenia. Postaram się również wymienić przykłady nietaktownych zachowań wobec przedstawicieli mniejszości seksualnych.

Podręczniki dotyczące savoir-vivre rzadko podejmują temat osób LGBTQIA. Wynika to przede wszystkim z faktu, że są to sprawy intymne, osobiste każdego człowieka, a jak wiemy, wtrącanie się w takie sprawy jest dużym nietaktem i przejawem braku kultury osobistej. Drugą przyczyną jest fakt, że dawniej przedstawiciele mniejszości musieli żyć najczęściej w ukryciu, nie mogąc otwarcie żyć tak jak chcą i musieli udawać „normalnych” ludzi. Problemu więc nie było, choć oczywiście każdy w towarzystwie wiedział, że pan Iksiński jest gejem, a pani Igrekowska lesbijką. Niemal nikt, poza bardzo wyzwolonymi środowiskami artystów nie mógł sobie pozwolić na łamanie tych konwenansów. Dlatego właśnie ze świecą można szukać wskazówek na ten temat.

Jednak świat się na szczęście zmienił: w wielu krajach można zawierać formalne jednopłciowe związki. W Polsce nie jest to możliwe, ale nie da się ukryć, że i nasza mentalność ulega zmianom – na lepsze. 10-15 lat temu nie wybrano by jawnego geja na prezydenta niedużego miasta. Dziś przykład mojego rodzinnego Słupska pokazuje, że orientacja seksualna innych ludzi przestaje nas niezdrowo ekscytować. Oczywiście wciąż homofobia jest zjawiskiem występującym często i nie zamierzam udawać, że nie, ale zmiany są.

Wobec przedstawicieli mniejszości seksualnych zachowujemy się rzecz jasna jak wobec wszystkich innych ludzi i chyba wie to każdy średnio inteligentny dorosły człowiek. Ale pojawiają się jednak pewne dylematy…

Co z zaproszeniem na wesele lub inne przyjęcie „dla par”?

Pan Stanisław Krajski, ekspert, o którym wspomniałam na początku wpisu, sugeruje jak dla mnie coś karygodnego. Pozwolę sobie zacytować:

Homoseksualista może pójść na wesele z siostrą, kuzynką koleżanką czy przyjaciółką jeśli jest osobą kulturalną, która zamierza przestrzegać etykiety i bierze pod uwagę uczucia wszystkich innych.

Para homoseksualna manifestująca to, że jest parą w sensie seksualnym (szczególnie na weselu czy innym przyjęciu) łamie podstawowe zasady savoir vivre, stawia się poza kulturą europejską i dowodzi swoim zachowaniem postawy skrajnie aspołecznej (nie bierze pod uwagę reakcji i samopoczucia innych, ich postaw religijnych, światopoglądowych, emocjonalnych.

Nie zgadzam się kompletnie z tą wypowiedzią. Dlaczego homoseksualista ma zostawić w domu swoją najbliższą osobę, a zamiast tego zabrać na wesele kuzynkę czy koleżankę? Zdaję sobie sprawę, że etykieta towarzyska to etykieta par damsko-męskich i na tym zbudowanych jest wiele zasad, ale świat się jednak zmienił. Czy Pan Krajski zignorowałby np. fakt, że para jednopłciowa jest w formalnym związku partnerskim lub w małżeństwie? To byłby moim zdaniem brak kultury i szacunku dla prawnie zatwierdzonego związku dwóch osób. Jeśli ktoś ma złe samopoczucie na widok dwóch mężczyzn czy dwóch kobiet kulturalnie oddających się towarzyskim rozrywkom, to sądzę, że czas się nad sobą jednak zastanowić. Myślę, że skrajnie aspołeczną i małostkową postawę przejawia raczej człowiek, który z powodu widoku pary gejów ma złe samopoczucie. To tak jakby nie zaprosić na przyjęcie muzułmanina tylko dlatego, że reszta obecnych osób to katolicy i albo muzułmanin będzie udawać katolika albo ma w ogóle nie przychodzić.

Pan Krajski powołuje się na pogląd baronowej Nadine de Rothschilde, która w książce „Savoir-vivre XXI wieku” stwierdza:

Jeśli zapraszamy męska lub kobieca parę homoseksualna, przesyłamy dwa zaproszenia, nawet jeśli osoby te mieszkają razem. Zapraszając na weekend przewidujemy dla nich dwa pokoje.

Pozwolę sobie nie zgodzić się także z baronową, której książka sama w sobie jest znakomita, ale jednak ten fragment uważam za wysoce niestosowny. Otóż odpowiem na to innym cytatem, autorstwa Jerzego Waldorffa, arystokraty oraz geja: „Klasą jest przestrzegać etykiety i lekceważyć konwenanse„.  Zasady etykiety mają ułatwiać nam życie i czynić je piękniejszym, lepszym. Ale nie mogą nam przysłonić drugiego człowieka: jego uczuć i potrzeb. Kulturalny człowiek nie będzie wylewnie w towarzystwie demonstrować  swoich uczuć: czy jest hetero-, homo- czy biseksualny. Dlaczego mam zignorować fakt, że moi przyjaciele są ze sobą w związku, ostentacyjnie wysyłać im dwa zaproszenia czy też udzielać im noclegu w dwóch pokojach? Ten ostatni fakt byłby usprawiedliwiony, gdybym kierowała się tylko statusem prawnym związku: a więc w osobnych pokojach umieszczałabym wszystkie pary nie związane formalnie. Aczkolwiek to w ogóle dziś nie jest oczywiste: wiele par małżeńskich nie nosi obrączek i ma różne nazwiska, jeśli się kogoś słabiej zna to nawet nie zawsze wiadomo, czy był ślub czy nie :)

Warto przy dużych przyjęciach zadbać po prostu o równą liczbę kobiet i mężczyzn, jeśli zależy nam na przestrzeganiu wszystkich zasad dotyczących par właśnie. Można zaprosić dodatkowo dwie samotne panie i dwóch panów i wszystko jest wyrównane, można rozsadzać przy stole.

Nietakty wobec mniejszości seksualnych

Wiele gaf wobec osób LGBTQIA popełnia się nieumyślnie, wcale nie kierując się uprzedzeniami. Można jednak nieświadomie kogoś urazić, a więc:

  • nie dopytujemy się o szczegóły związane z orientacją seksualną, chyba że ktoś sam zaczyna nam o tym opowiadać.
  • osoby transseksualnej nie pytamy o szczegóły związane z korektą płci, operacjami itp. To są sprawy osobiste, często bardzo intymne. Nie mówimy też „Nigdy bym nie pomyślała, że byłaś kiedyś mężczyzną”, bo kobieta, z którą rozmawiamy nigdy mężczyzną nie była, miała tylko ciało mężczyzny i najpewniej teraz chciałaby już o tym nie wspominać.
  • nie dowcipkujemy na temat orientacji, chyba że znajdujemy się w gronie przyjaciół i oni sami podzielają takie poczucie humoru
  • nie litujemy się w stylu „musi ci być w Polsce ciężko”. Litość to ostatnie, czego potrzebują przedstawiciele mniejszości seksualnych
  • jeśli w naszym otoczeniu jest wyoutowana osoba homoseksualna, uznajmy ten fakt, a nie dopytujmy, czemu np. kolega jeszcze nie ma żony.
  • do osoby transseksualnej zwracajmy się jej nowym imieniem, a nie uparcie używajmy starego imienia płci przeciwnej

Jak widać po prostu wystarczy nie być wścibskim, być miłym, kulturalnym i szanować innych. I wszystkie dylematy udaje się rozwiązać. Naprawdę sądzę, że takie wpisy jak ten są zbyt oczywiste, by je publikować. A potem zaglądam do internetu, czytam autorytety, czytam komentarze pod artykułami. Zmieniam zdanie i publikuję.