Postanowiłam poświęcić życzeniom osobny wpis, bo ta część wigilijnej kolacji nastręcza czasem kłopotów. Jak złożyć życzenia komuś, kogo się widuje raz do roku? Jakich błędów podczas składania życzeń należy unikać? I wreszcie – czego życzyć?

Życzenia personalizowane czy nie?

Zasadniczo jestem za tym, by składać życzenia szczerze i adresować do konkretnej osoby.  Jednak aby tak się stało, musimy z tą osobą utrzymywać regularny kontakt. Jak tu spersonalizować życzenia, jeśli wujka z drugiego końca Polski widujemy tylko w święta, a nową narzeczoną kuzyna dopiero poznaliśmy? W takim wypadku sprawdzą się jednak życzenia uniwersalne, czyli typowe “zdrowia, spełnienia marzeń, sukcesów”. Może to nie jest oryginalne, ale życzliwe i pasuje jeśli kogoś słabo znamy.

Stop życzeniom “naprawczym”

Tak sobie nazwałam formę życzeń, która pod płaszczykiem troski ma skłonić drugą osobę do zmian w życiu. Przykłady: “i żebyś w końcu męża znalazła” “żebyś poszedł do normalnej pracy” “żebyś schudła” “żebyś zaczęła jeść mięso” “żebyście w końcu zdecydowali się na dziecko”. To, moi drodzy, nie są życzenia miłe. Może i podyktowane dobrymi intencjami, ale efekt jest odwrotny. Do tego rodzaju życzeń należą także jakże często kierowane do dzieci “i żebyś był grzeczny”. Może lepiej życzyć dziecku dobrych przyjaciół, przygód na wycieczkach, rozwijania hobby?

Co jeśli… wcale nie życzymy komuś najlepiej?

Święta to jest trudny czas, bo nie wszyscy mają przecież dobre relacje z rodziną, a w imię obowiązku rok w rok jednak zjawiają się przy wigilijnym stole. Jedyne, co mogłabym tu poradzić to typową życzeniową formułkę, bo skoro już postanowiliśmy brnąć w udawanie to nie będziemy się kłócić przy opłatku. Warto jednak rozważyć zakopanie wojennego topora, jeśli jest to oczywiście możliwe.

Co życzyć ateiście?

Ateiści też często lubią Święta traktując je jako piękną tradycję i sentyment. Jeśli ateista zdecydował się uczestniczyć w wigilijnej wieczerzy, spokojnie możemy założyć, że tak to właśnie traktuje, bo w innym wypadku by się pewnie nie zjawił. Życzymy mu więc tego samego, czego byśmy mu życzyli gdyby był wierzący, tylko bez życzeń w stylu “błogosławieństwa Bożego”. W żadnym razie nie życzymy nawrócenia, to w 99% działa całkowicie odwrotnie do naszych intencji. Jeśli chcemy nawracać, to własnym przykładem i tylko tym. Słowa są tu zbędne :)

 

Jakie są Wasze odczucia związane ze składaniem życzeń? Krępujecie się czy może przeciwnie – uwielbiacie to robić? Piszcie w komentarzach :)