Zdejmowanie butów po przyjściu do cudzego domu to zwyczaj panujący u wielu Polaków. Nie postawią nogi w cudzym salonie obutą stopą. Czy to jest zachowanie eleganckie i co na to savoir-vivre?

Wbrew pozorom na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo wiele zależy od okoliczności. Na początku jednak trochę o tym, skąd w ogóle ten zwyczaj w Polsce się wziął.

Niewątpliwie jesteśmy narodem o pochodzeniu przede wszystkim chłopskim. Nie twierdzę, że to coś złego – po prostu tak jest. Zdejmowanie butów było zwyczajem powszechnym na wsi i miał on tam swoje logiczne uzasadnienie. Po przyjściu z pola czy obory buty były zwyczajnie bardzo brudne, czasem cuchnące gnojem. Nic więc dziwnego, że nikt nie chciał wchodzić do izby mieszkalnej w takim obuwiu. Z czasem wielu mieszkańców terenów wiejskich przenosiło się do miast w poszukiwaniu lepszego losu i wraz z nimi przenosiły się także wiejskie zwyczaje.

Przyznam, że mnie zwyczaj zdejmowania butów irytuje, ale głównie jeśli jestem zaproszona na jakąś uroczystość. Bo co z tego, że pięknie się ubrałam, skoro gospodarze wymagają ode mnie chodzenia na boso? Co z tego, że mężczyzna będzie miał świetnie skrojony garnitur, skoro będzie w skarpetkach?

Wiadomo – podłoga czysta, dywany też, dbamy o to i nie chcemy brudu. Ale goście w domu to także późniejsze po nich sprzątanie. Dom to nie świątynia, tylko miejsce, gdzie się mieszka, więc trudno mi zrozumieć, że w imię czystej podłogi każe się ludziom pozbawiać istotnego elementu odświętnego ubioru. Tak samo gospodarze zapraszając gości na uroczysty obiad czy na święta nie powinni witać ich na boso, a w butach dopasowanych do reszty stroju.

Jeszcze gorzej się czuję, jeśli ktoś proponuje kapcie. Nie wiem jak wy, ale ja się brzydzę wkładania cudzych znoszonych pantofli domowych (i każdych innych). To niehigieniczne i odstręczające.

Natomiast nie mam nic przeciwko zdejmowaniu butów jeśli przychodzę niezobowiązująco do znajomych posiedzieć na kanapie przed TV. Wtedy czuję się swobodnie i nawet sama z własnej woli je zdejmuję ;)

Kilka zasad dla osób, które tak jak ja raczej butów nie zdejmują w cudzym domu:

  • Jeśli na dworze jest plucha, zabierz obuwie na zmianę.
  • Jeśli nie masz obuwia na zmianę – poproś gospodarza o możliwość oczyszczenia obuwia.
  • Panie powinny unikać szpilek – mogą komuś zniszczyć panele czy parkiet, a tego przecież nie chcemy.
  • Jeśli w domu jest raczkujące dziecko – nie stresujmy rodziców i zdejmijmy buty.

 

Apeluję: przestańmy obawiać się gości w butach! Mało kto przychodzi przecież do naszego domu w gumiakach pełnych błota. Więc nie każmy naszym gościom siedzieć boso, bo wtedy nawet najbardziej wykwintny strój wygląda po  prostu śmiesznie i psuje samopoczucie. Po wyjściu gości tak czy inaczej trzeba posprzątać.

 

A jak jest u Was? Zdejmujecie czy zostajecie w butach? :)